Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

23 lutego 2013

let's dine together - shrimp curry



It's a 100th post! Should I celebrate? I guess it's a good occasion to eat something extraordinary ;)

You've probably seen the recipe for a very simple shrimp dinner, but I realize you may find it a bit banal or it may seem to be nothing fancy. And I am aware there are occasions when it won't do the trick. That's why today, I'll offer you an alternative which I hope will hold your attention - shrimp curry with coconut milk and a spicy flavour. So delicious! I really regret I didn't make more... It's finished in 10 minutes... Still you can learn from my mistakes and double the ingredients to savour each and every mouthful longer :) The recipe's adapted from Kwestia Smaku.

Zjedzmy razem obiad - curry z krewetkami

To jest setny post! Powinnam świętować? Podejrzewam, że to dobra okazja, by zjeść coś niezwykłego :)

Pewnie widzieliście przepis na bardzo prosty obiad z krewetkami w roli głównej, jednak zdaję sobie sprawę, że może się on wydać banalny i zupełnie niewyszukany. Wiem też, że zdarzają się okazję, gdy taki obiad nie załatwi sprawy ;) Dlatego dziś zaproponuję Wam alternatywę, która (mam nadzieję) Was zaciekawi - curry z krewetkami, mlekiem kokosowym i pikantną nutą. Przepyszne! Naprawdę żałuję, że nie zrobiłam go więcej... Skończyło się w 10 minut... Niemniej jednak wy możecie uczyć się na moich błędach i podwoić ilość składników, by dłużej delektować się każdym kęsem ;) Przepis na podstawie Kwestii Smaku.

19 lutego 2013

you may call it obsession - lentil soup


Ok, the soup may not look encouraging, but it's so comforting I just can't avoid cooking it on a snowy winter day. Though what's most essential, its preparation takes 10 minutes maximum. Then it's all about turning on a cooker for 40 minutes and letting the soup take care of itself. Are you tempted? Again,  if you have an aversion to vegetable pieces floating in a soup, feel free to blend them. The recipe comes from my beloved blog White Plate, I've just made really slight changes.

możesz nazwać to obsesją - zupa soczewicowa 

Ok, zupa może nie wygląda zachęcająco, ale jest tak poprawiająca nastrój, że nie mogę oprzeć się ugotowaniu jej w śnieżny zimowy dzień. Jednak co najistotniejsze, przygotowanie zupy zajmuje maksymalnie 10 min. Potem, trzeba tylko włączyć kuchenkę na 40 minut i pozwolić zupie zająć się sobą. Skusiłam Was? Jak już pisałam przy okazji tej zupy, jeśli czujecie awersje do warzyw pływających w zupie, nie krępujcie się i miksujcie wszystko. Przepis pochodzi z mojego ukochanego bloga White Plate, zrobiłam w nim naprawdę drobne zmiany.


10 lutego 2013

comforting soup on a gloomy day


I planned to add this post on Fat Thursday... However I didn't manage to finish and now it's Sunday and all the thoughts I included are pretty overdue ;) I wanted to write about doughnuts (surprise, surprise ;)) and remind you of this recipe for homemade doughnut, but now I just wonder if you still remember eating those delicious things. For me it seems like at least a week has passed.

However one cannot live by doughnuts alone ;) That's why I've got a great filling soup ideal for cold, gloomy days. I know people who can't stand vegetables floating in their soups and I accept it. I'm tolerant ;) There's always a possibility of blending it all, and you should already know how much I like it. But honestly, from time to time it's worth eating a soup with vegetable pieces so as not to forget what the look like ;) I took the recipe from this blog (I've recently started following), but I decided to make the soup spicier.

zupa podnosząca na duchu w ponury dzień

Planowałam dodać ten post w Tłusty Czwartek... Nie udało się go skończyć a dziś już niedziela i właściwie wszystkie przemyślenia, które napisałam są już "przeterminowane" ;) Chciałam napisać o pączkach (cóż za niespodzianka ;)) i przypomnieć Wam o tym przepisie na domowe pączki, ale teraz tylko zastanawiam się czy jeszcze pamiętacie jak to było jeść te pyszności. Mnie się wydaje, że już co najmniej tydzień minął.

Jednak nie samymi pączkami żyje człowiek ;) Dlatego mam dziś dla Was pyszną sycącą zupę idealną na zimne, ponure dni. Znam ludzi, którzy nie znoszą warzyw pływających w zupie i to akceptuję. Jestem naprawdę tolerancyjna ;) Zawsze istnieje możliwość zmiksowania wszystkiego, a powinniście już wiedzieć jak bardzo lubię to robić. Ale zupełnie szczerze, od czasu do czasu warto zjeść zupę z kawałkami warzyw choć tylko po to, by nie zapomnieć jak one wyglądają ;) Przepis wzięłam z tego bloga (którego od niedawna śledzę), ale postanowiłam zrobić bardziej pikantną zupę.

3 lutego 2013

spanish way, italian style - chorizo and company


Sometimes while doing the shopping I find myself in front of a shelf packed with things I don't need, but I'd love to eat at this particular moment. Well, I always give in and the product settles in my trolley. Then I come back home, unpack the bags, stare at all the food wondering how it always happens that although I make a list with 15 essentials I end up with at least four full shopping bags and an overflowing larder... Finally, the food I craved so much a few minutes ago, turns out to be totally unattractive and lands in the fridge. Some days pass and I discover IT again, IT makes my mouth water, so without much thinking I finally decide "let's eat IT today". This scenario is usually the same, but what comes next differs. The  "IT" either happens to be a mistake or a real find. Undeniably, this time I didn't regret buying IT on the spur of the moment. CHORIZO exceeded all expectations. I made pasta with chorizo and an italian tomato sauce :) It was great and spicy. Have fun mixing spanish and italian style ;)

hiszpański sposób, włoski styl - chorizo i spółka 

Czasami podczas zakupów, trafiam przed półkę pełną rzeczy, których nie potrzebuję i właśnie wtedy okazuje się, że zjadłabym je wszystkie. Cóż zawsze ulegam i produkt ląduje w moim wózku. Potem wracam do domu, rozpakowuję torby, gapię się w całe to jedzenie zastanawiając się jak to się stało, że mimo zrobienia listy 15 niezbędnych rzeczy, zawsze kończę z przynajmniej czterema pełnymi siatami i przeładowaną spiżarką... W końcu jedzenie, któremu jeszcze kilkanaście minut temu nie mogłam się oprzeć traci na atrakcyjności i ląduje w lodówce. Mija kilka dni i odkrywam JE znowu, sprawia, że cieknie mi ślinka, więc postanawiam "zjemy TO na obiad". Ten scenariusz zwykle jest taki sam, ale to co dzieje się później bywa różne. TO może okazać się pomyłką lub niesamowitym odkryciem. Niezaprzeczalnie, tym razem nie żałowałam TEGO zakupu pod wpływem chwili. CHORIZO przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zrobiłam makaron z chorizo i włoskim sosem pomidorowym :) Było pyszne i pikantne. Mam nadzieję, że wypróbujecie sami :)

30 stycznia 2013

caesar salad - my upgraded version


C'est le dîner de mes rêves ;) And yes actually it was my dinner at the weekend. I thought I'd eat a light meal, but it turned out to be pretty filling. I don't regret, by no means! It was delicious, it's my favourite and it's for sure not a standard, basic version (that I'm not that convinced of...). It's my upgraded version of Caesar salad, meaning it's much better and you have to try it ;) Will you? And, if so let me what you think.

P.S. I hate the thaw! I would have got killed by the falling ice and snow block, if it hadn't been for my sixth sense ;) So please make sure you're not walking near any buildings with sloping roofs!

sałatka cezar - my ulepszona wersja

C'est le dîner de mes rêves ;) I tak się złożyło, że był to mój obiad w weekend. Sądziłam, że zjem lekki posiłek, ale okazał się dość sycący ;) Z całą pewnością tego nie żałuję. Był pyszny, mój ulubiony i na pewno nie w wersji podstawowej czy standardowej (do której nie jestem specjalnie przekonana...). To moja ulepszona wersja sałatki Cezar co znaczy, że jest lepsza i musicie jej spróbować ;) To jak będzie? Dajcie znać co o niej myślicie jak już wypróbujecie.

P.S. Nienawidzę odwilży! Pewnie zginęłabym od uderzenia spadającą bryłą lodu i śniegu, gdyby nie mój szósty zmysł... Więc proszę Was upewnijcie się, że nie idziecie akurat w pobliżu budynku ze spadzistym dachem!


22 stycznia 2013

it's gettin' hot in here - hot tomato soup


You might be confused. How come she's saying it's hot, while I'm freezing cold!? Well, yes... I'm damn cold too and that's why I'm doing my best to warm myself up. Thick socks help, as well as mittens. Drinking helps (you can choose your poison though I suggest linden tea or hot tea flavoured with ginger and orange;)). Soft, fluffy blankets perform well ;) However it's the spicy tomato soup that works miracles! My beloved said it's delicious and when a man compliments the soup, it means something! There's no meat included and he still loves it, eats a whole bowl up and considers seconds ;) You really do need to try it!

Robi się gorąco - pikantna zupa pomidorowa 

Pewnie trochę się dziwicie. Jakim cudem jest jej gorąco, podczas gdy ja zamarzam? Uwierzcie, mi też zimno i dlatego staram się jak mogę by się ogrzać. Grube skarpetki pomagają, tak jak i ciepłe rękawiczki z jednym palcem. Picie pomaga (tu wybór jest wasz, choć ja polecam herbatę lipową lub gorącą herbatę z imbirem i pomarańczą). Miękki, puszysty koc też się sprawdza przy rozgrzewaniu. Jednak to pikantna zupa pomidorowa może zdziałać cuda! Luby powiedział, że jest pyszna, a kiedy mężczyzna komplementuje zupę to na pewno coś znaczy ;) Nie ma w niej mięsa, a on  wciąż ją uwielbia, zjada całą miskę i rozważa dokładkę;) Naprawdę musicie ją wypróbować!

9 stycznia 2013

carrot soup with ginger for the blues


Zupa marchewkowa z imbirem na chandrę

Jak Wasz tydzień? Czy ta pogoda Was dobija? Ja jestem strasznie rozczarowana widząc tak szybko topniejący śnieg, podczas gdy nie zdążyłam się nim jeszcze nacieszyć... By odczarować ten dzień, zakradam się do kuchni, przeszukuję lodówkę i zabieram się za gotowanie. Od razu lepiej :) Krojenie, siekanie, gotowanie, kosztowanie, moja ucieczka, mój czas na uspokojenie. Jeśli nie myślicie w ten sposób o gotowaniu, to jest duże prawdopodobieństwo, że pomyślicie tak o tej kremowej zupie marchewkowej. Jest tak dobra, że brakuje mi słów by ją opisać. Idealna na brzydką pogodę i dla marudnych / przygnębionych ludzi ;) Idź od razu do kuchni i zacznij gotować ;) Bezmyślne patrzenie w garnek naprawdę działa uspokajająco.

P.S. Jestem pewna, że ta zupa wzmacnia odporność, a czy nie jest to wystarczająco przekonujący argument by ją ugotować?

How's you week? Is this weather getting you down? I'm really disappointed to see all the snow melting so quickly, while I still haven't manage to enjoy it... To brighten the day up, I sneak into the kitchen, rummage through the fridge and set about cooking. Finally I feel at ease. Cutting, slicing, boiling, tasting, my escape, my soothing moment. Unless you feel the same about cooking, you may find eating this creamy carrot soup reassuring. That's so good I just can't describe. Perfect for awful weather and grumpy / miserable people ;) Go to the kitchen straightaway and start cooking. Looking in the pot mindlessly helps relieve tension :)

P.S. I am also sure this soup helps boost your immune system. Isn't it a convincing argument for cooking it?

7 stycznia 2013

all I want is to roast and bake


tylko piec i zapiekać 

Żeby nie było wątpliwości, tytuł tego posta nie jest moim noworocznym postanowienie ;) Tak się złożyło, że ostatnio pieczenie i zapiekanie wszystkich możliwych warzyw, mięs czy ryb stało się moją małą fanaberią. Ostatnio piekłam brokuły. Są niesamowite, a ich smak jest kompletnie różny od tego który do tej pory znałam. Zrobiłam też zapiekankę ze szpinakiem, ziemniakami, porem i dużą ilością sera (bardzo chciałam wypróbować nowe naczynie żaroodporne w kolorze pasującym do blatu w kuchni;)) W końcu upiekłam też łososia z pomidorkami koktajlowymi. Pomidorki były dla mnie prawdziwym odkryciem! A tak poza tym powinniście wiedzieć, że nie ma nic prostszego od włożenia wszystkich potrzebnych składników do jednego naczynia i zapieczenia ich w piekarniku. Koniecznie musicie spróbować!

Just to make it clear, the title of this post isn't my new year's resolution ;) It's just happened that for a time being roasting and baking every possible vegetable or piece of meat is my current fad. So recently I've roasted broccoli. They're amazing, with a totally refreshing and different taste than the one I used to know. Then I've baked a spinach casserole with  potatoes, leek and a lot of cheese (I really really wanted to try my new casserole dish bought for its colour that matches the kitchen's work surface;)). Finally, I've roasted salmon with cherry tomatoes. Tomatoes were a real find! And by the way, there's nothing easier than putting all the necessary stuff in one dish and roasting or baking it for a while. Then all you need to do is say "dinner's ready" ;) You have to try it!

1 grudnia 2012

spinach and friends


Szpinak i przyjaciele 

Wreszcie grudzień ;)
Jak weekend? Postaram się by było zwięźle. Jestem pewna, że macie wiele spraw do załatwienia, ale czemu nie dołożyć do listy risotto? Przecież coś trzeba zjeść na obiad ;) A risotto jest szybkie, proste, smaczne i zdrowe dzięki szpinakowi (nie wspominajmy tu lepiej o serze ;)). Pamiętacie przepis na serowe risotto? To dzisiejsze będzie bardzo podobne.

Hello December ;)
How's your weekend? I'll try to make it brief. Know you've got a lot of stuff to do, but why don't you make risotto today? ;) It's quick, it's easy, it's yummy and I keep assuring myself that it's also healthy thanks to spinach (forget about cheese;)) Just as a reminder, I've recently showed you cheesy risotto and this one is going to be very similar.

29 listopada 2012

shrimp dinner


Krewetkowy obiad 

Co myślicie o krewetkach? Choć my nie jemy ich zbyt często, to gdy tylko pojawia się taka okazja, staram się nie komplikować obiadu i nie przedobrzyć z dodatkami. Lubię smak krewetek i nie chciałabym go przytłoczyć. Według mnie czosnek, wino, papryczka chili i cytryna to wszystko czego potrzebują krewetki. To chyba nie za wiele? A jaki jest Wasz sprawdzony przepis na krewetki?

How do you feel about shrimps? They aren't something we eat once a week, but when this special occasion comes up I try to keep the dinner simple and I don't really feel like adding too much stuff. I like the taste of shrimps and I wouldn't like to disturb it with too much flavours. All I need to add is garlic, wine, chili pepper and lemon. Is it a lot? What's your best tried and tasted recipe for shrimps?

28 listopada 2012

flatbread with nigella



Chlebek z nigellą 

Czy ktoś zupełnie przypadkiem zdawał sobie sprawę z tego że nigella to nie tylko imię popularnej autorki książek kucharskich, ale także nazwa rośliny której ziarenka używamy w kuchni? Tak jest, nigella to czarnuszka po naszemu ;) Zaskoczeni? No ja akurat bardzo i tak się zastanawiam czy to zupełny przypadek, że Pani Lawson ma właśnie takie "kulinarne" imię... Muszę powiedzieć, że uwielbiam obie "nigelle". Dopiero ostatnio odkryłam i uzależniłam się od tej w postaci czarnuszki, natomiast dawno temu natknęłam się na program kulinarny z Nigellą i od tej pory na okrągło zaglądam do jej książek. I właśnie z jednej z nich pochodzi dzisiejszy przepis. Łatwe i naprawdę całkiem szybkie małe chlebki w rodzaju pity lub chlebków naan, idealne na spotkanie z przyjaciółmi. Zróbcie a na pewno nie pożałujecie! :) Koniecznie podajcie je gościom z dipem czosnkowym, a wszyscy je pokochają ;)

Did you by any chance know that nigella is not only a name of a pretty well-known food writer, but it's also the way we call a plant with black seeds often used for cooking or baking. Haha, and now it all becomes funny ;) Is it just a coincidence that Ms Lawson was given this particular name? Won't believe it! Honestly, I love both "nigellas". I've recently discovered and become addicted to nigella seeds and long ago I've happened to watch Nigella's tv programme and now I ended up with a small collection of her cookbooks. So here, with Nigella's book, starts the story about the recipe I want to share today. Simple and not were time-consuming flatbread, something between pita bread or naan, perfect for a party. You won't regret preparing those little "loaves of bread", as for sure thanks to them you'll win your guests' hearts :) Serve with a garlic dip and everybody's gonna love it!

16 listopada 2012

cheesy risotto


Oto ono - risotto, trochę lepkie, ciągnące się i totalnie serowe! Brzmi zachęcająco? Mnie nie trzeba by namawiać, z całą pewnością nie odmówiłabym sobie zjedzenia ciepłej miski tego cuda :) I prawda jest taka, że za chwilę to zrobię, bo w lodówce czają się jeszcze jakieś pozostałości ze wczoraj. Przepis pochodzi z książki Nigella Ekspresowo. Mimo tego, że zwykle wprowadzam jakieś modyfikacje do znalezionych przepisów, tym razem nawet nie próbowałam. Te risotto nie wymaga żadnych ulepszeń!

Say hello to this heavenly risotto! A bit sticky, chewy and totally cheesy (but in that good way, in the cheese related way, not the cheesy - poor, cheap and stupid way). Does it sound encouraging? You wouldn't have to ask me twice if I'd like some. I would totally say YES, YES, YES! And you know... I've still got some leftovers in the fridge and I won't hesitate to finish them off in a minute. The recipe is taken from Nigella Express and to be honest I didn't even bother to change anything, it just looks perfect the way it is. No improvements needed!

20 lipca 2012

arabskie klimaty


Tabbouleh, tak nazywa się ta sałatka warzywna rodem z Turcji i Armenii. Pogoda Nas nie rozpieszcza, więc żeby poczuć wakacyjny klimat, warto otworzyć lodówkę i wyciągnąć z niej ogórki, pomidorki, sporą ilość ziół a z szafki kuskus. Oprócz chęci "posmakowania" wakacji, mogę znaleźć jeszcze co najmniej trzy powody dla których warto wybrać się na chwilę w okolice lodówki i przygotować tabbouleh. Po pierwsze, sałatka jest tak prosta, że wprost idealna na dni, gdy najchętniej omijalibyśmy kuchnię szerokim łukiem. Przygotowanie z zegarkiem w ręku zajmuje 15 min. Po drugie, gdy budżet domowy nie wytrzymuje już kolejnych odwiedzin w ulubionej restauracji oraz eksperymentów z krewetkami i innymi "wykwintasami", warto zrobić zakupy za ok. 8 - 10 zł, a wielką michą sałatki będziemy się cieszyć może nawet przez dwa dni :) Po trzecie, sałatka jest naprawdę sycąca, nadaje się więc na nie tylko jako dodatek do kotleta, ale również samodzielny obiad. Przekonałam Was? Jeśli jakimś cudem dalej jesteście oporni, to powtórzcie kilka razy "tabbouleh" (czyt. tabule) i może pomoże ;) Na mnie zwykle działają egzotycznie brzmiące nazwy, od razu robię się głodna ;)


12 maja 2012

idealnie dobrana para


Jajko z rozpływającym się żółtkiem i szparagi to para idealna!

Sezon szparagowy rozpoczęty, wyśmienitą sałatką i pierwszym w życiu jajkiem w koszulce. I w tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję, otóż: ciekawostka językowa w ramach wsparcia rozwoju umiejętności językowych Polaków ;) Jajka w koszulkach to nie "eggs in T-shirts", tylko poached eggs! Jaka niesprawiedliwość i dyskryminacja, bo przecież ziemniaki w mundurkach, to mogą się nazywać "jacket potatoes"! ;) Wracając do sałatki, jest ona moim odkryciem tygodnia. Okazuje się, że można użyć naprawdę niewiele składników, a zaspokoić głód i smak na coś zielonego.

Zanim zaproszę Was na szparagowo-jajeczne szaleństwo, muszę wyznać, że właśnie spędzam bardzo romantyczny sobotni wieczór z mężczyzną na kanapie wpatrzonym w biegających za piłką niemieckich Polaków... ;) Dla niewtajemniczonych, właśnie zakończył się bardzo pasjonujący finał pucharu Niemiec i tak jak czasem mecz nie przeszkadza mi wcale, tak w sobotni wieczór miałabym lepsze pomysły na spędzenie wolnego czasu ;) Co to będzie w czerwcu?

Teraz Czas zaszyć się w kuchni dziewczyny! A może chłopaki w ramach odpokutowania za różne winy, przygotujecie taką pyszną kolację "swojej kobiecie"? ;) Polecam gorąco, bo to nie jest zwykła sałatka!

23 kwietnia 2012

bolognese bez spaghetti!?


Jak wygląda? Według mnie wyśmienicie i muszę Wam powiedzieć, że równie świetnie smakuje :)

Myślę, że każdemu zdarza się to czasami w trakcie "wizyty" w supermarkecie... Maszerując między sklepowymi półkami, czytacie skrupulatnie rozpisaną listę zakupów, aż tu nagle COŚ przyciąga Waszą uwagę. To COŚ zwykle jest jakimś rarytasem, na który nie pozwalacie sobie zbyt często przy okazji zakupów, ale bywa też tak, że COŚ wcale nie kosztuje dużo i nie jest aż tak rzadkie i niezwykłe. Jest za to wizualnie atrakcyjne, brzmi smacznie, cena kusi, a mózg mówi "mam na to COŚ ochotę!". W głowie jeszcze brak precyzyjnej wizji tego czego oczekujemy od COSia! Co z COSiem będzie? Co z tym zrobić? Jeszcze nie wiadomo, ale już leży w koszyku i to żeby jedno opakowanie... NIE! Jedno mało, przecież cena dobra trzeba wziąć dwa! I tak właśnie trafiam do domu z dwoma opakowaniami ciasta francuskiego...

A potem staję przy kuchennym blacie, otwieram szafki i szukam co by do niego włożyć ;) O dziwo, nie mam ochoty na słodkości... więc tak zaczyna się ta przygoda z bolognese bez spaghetti, z bolognese w kieszonkach :)

18 kwietnia 2012

z dyńki!


Z dyńki można nie tylko dostać, ale też zrobić pyszną zupę krem ;)

Krem z dyni kojarzy się raczej z inną aurą, ale co poradzić gdy to właśnie wiosną przychodzi na niego ochota? Na szczęście udało się przechować w zamrażarce trochę pozostałości po jesiennym pichceniu cudów z dyni :) W październiku zupa idealnie rozgrzewa, a w kwietniu... no cóż też może rozgrzać (szczególnie gdy wieczorami wciąż temperatura oscyluje koło zera!), ale i zaspokoić największy głód!

Już myślałam, że miksowanie i wcinanie zupek znudziło mi się na dobre, a tu jednak taka niespodzianka :) Wystarczyło otworzyć zamrażarkę i odkryć, że wciąż można w niej znaleźć trochę jesieni! Jeśli u Was nie ma "takiego dobrobytu" w zamrażarce i po jesieni już ani śladu to zawsze pozostaje szperanie w sklepowych zamrażarkach. Sprawdziłam! O samą mrożoną dynię trudno, ale z łatwością można trafić na fit mix dyniowy, w którym dyni całkiem sporo. Poszukiwania Was zniechęcają? To pozostaje już tylko czekać do października :)

17 kwietnia 2012

najlepsza jest carbonara!


Jak Wam się podoba? Ja uwielbiam ten widok, a smak jeszcze bardziej ;)

Spaghetti carbonara, może ktoś zarzuci, że nie do końca "prawdziwe włoskie", ale za to jakie pyszne ;) Raczej nie dietetyczne, ale jakie sycące! I jak pięknie pachnie! Jeśli macie ochotę na porządny obiad to carbonara jest idealna. Pracy nie jest dużo, a efekt oszałamiający :) Właściwie zawsze mogłabym ją jeść! Za każdym razem żałuję, że tak mało zrobiłam i nie zostaje już nic na drugi dzień...